Bloog Wirtualna Polska
Jest 921 180 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Witam serdecznie wszystkich wielbicieli psiaków. :)) Mój bloog to zbiór informacji o kilku rasach. Myślę, że każdy z wielbicieli tych ras znajdzie tu coś dla siebie :) Jeśli Ci się tu spodoba, to zostaw jakiś miły komentarz. Miłego czytanka ;)

Pies - nasz wierny przyjaciel..

piątek, 17 grudnia 2010 22:58


 ..........................

- Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan.
- Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się
rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie
władcą całego globu.
- I co z tego - prychnął Diabeł- nawet za te tysiące lat i tak będzie
SAMOTNY.
Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział:
- Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które
 uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie
 oddało mu całe swoje serce.
- To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł. Pan Bóg
 natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA.

- Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał
spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi.
- Dobrze - odparł dobry pies.
- Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz
się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola.
Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie
będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat.
- Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do
Ciebie?
- Właśnie o to chodzi.
- Jak to? - zdumiał się pies.
- Będzie cierpiał i będzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty
nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać
 i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu.
Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję,
ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli,
że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać,
 bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów................


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,328325422,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Historia pewnego psa

czwartek, 30 kwietnia 2009 19:14

http://republika.pl/blog_gi_3677442/4678233/tr/pies_i_kot.jpg Kiedy byłam mała, moje błazeństwa śmieszyły cię do łez. Nazywałeś mnie swoją dziewczynką. Zostałam twoim najlepszym przyjacielem pomimo wszystkich pogryzionych butów i zniszczonych przeze mnie poduszek. Kiedy byłam "niegrzeczna" groziłeś mi palcem i pytałeś: "jak tak możesz?", ale już za chwilę ustępowałeś. Przewracałam się na plecy, a ty drapałeś mnie po brzuszku. Trochę długo trwało zanim przyzwyczaiłam się do życia w mieszkaniu. Ty byłeś ciągle okropnie zajęty, ale pracowaliśmy nad tym wspólnie.

Pamiętam, jak sypiałam w twoim łóżku z nosem wtulonym pod twoje ramię. Kiedy tak zwierzałeś mi się ze swoich najskrytszych myśli i pragnień wierzyłam, że moje życie nie może już być doskonalsze.
Chodziliśmy na długie spacery i razem biegaliśmy po parku. Jedliśmy razem lody (ja dostawałam tylko wafelek, bo "lody nie są zdrowe dla psów", tak mówiłeś). W domu ucinałam sobie długie drzemki w promieniach słońca, czekając aż wrócisz z pracy.

Wreszcie zacząłeś spędzać tam coraz więcej czasu i rozglądać się za ludzkim partnerem. Czekałam na ciebie cierpliwie, pocieszałam, kiedy spotkało cię rozczarowanie, kiedy miałeś złamane serce. Nigdy nie beształam cię za nieodpowiednie decyzje, i skakałam z radości kiedy wracałeś do domu zakochany.



Ona, twoja żona, nie lubi psów. Mimo to powitałam ją w naszym domu, okazałam jej szacunek i posłuszeństwo. Ty byłeś szczęśliwy, więc ja też. Kiedy urodziły się wasze dzieci, tak jak ty byłam zafascynowana ich zapachem i różowością, i tak jak ty, chciałam się nimi opiekować. Tylko, że ona i ty martwiliście się żebym nie zrobiła im nic złego, więc spędzałam większość czasu wygnana do innego pomieszczenia. Zostałam "więźniem miłości", chociaż tak bardzo chciałam okazać im swoje uczucia.

Kiedy trochę podrosły, zostałam ich przyjacielem. Wczepiały się w moje futro i podążały za mną niepewnym kroczkiem, zaglądały mi w uszy, wsadzały do oczu palce i całowały w czubek nosa. Uwielbiałam ich pieszczoty - twoje stały się przecież takie rzadkie. Gdyby było trzeba broniłabym twoich dzieci własnym życiem.

Wślizgiwałam się im do łóżek i słuchałam szeptanych do mojego ucha sekretów i najskrytszych marzeń. Razem nasłuchiwaliśmy, czy nie wracasz z pracy. Kiedyś, dawno temu, kiedy ktoś pytał, czy masz psa, wyciągałeś z portfela moje zdjęcie i opowiadałeś im o mnie. Przez ostatnie lata odpowiadałeś tylko krótko "mam" i zmieniałeś temat. Z "twojego psa" stałam się "jakimś psem" i miałeś za złe każdą sumę, którą musiałeś na mnie wydać.

Ostatnio dostałeś propozycję nowej pracy. Razem z rodziną przeprowadzisz się do innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie można trzymać zwierząt. Podjąłeś właściwą decyzję, twoja rodzina dużo na tym zyska. Kiedyś ja byłam twoją jedyną rodziną...

Cieszyłam się jak zwykle na przejażdżkę samochodem, kiedy wyruszyliśmy w drogę do schroniska. Schronisko pachniało brakiem nadziei i strachem wszystkich psów i kotów. Wypełniłeś formularz i powiedziałeś "Na pewno znajdziecie jej dobry dom". Wzruszyli tylko ramionami i popatrzyli na ciebie ze smutkiem. Dobrze wiedzieli, co czeka psa w średnim wieku, nawet takiego z papierami.

Siłą odgiąłeś zaciśnięte na mojej obroży palce swojego syna, który krzyczał "Tato, proszę nie pozwól im zabrać mojego psa!" Martwię się o niego. Dałeś mu właśnie piękną lekcję przyjaźni, lojalności, miłości, odpowiedzialności i szacunku dla życia... Unikając mojego wzroku poklepałeś mnie po głowie. Uprzejmie odmówiłeś zabrania obroży i smyczy. Musiałeś iść, miałeś umówione spotkanie.

Kiedy wyszliście, usłyszałam jak dwie miłe panie rozmawiają ze sobą na mój temat. "Musiał wiedzieć, że wyjeżdża już dawno. Dlaczego nie znalazł psu innego domu?" powiedziała jedna, a druga dodała: "Jak mógł?"

W schronisku dbają o nas na ile pozwala ich napięty program dnia. Karmią nas rzecz jasna, ale nie mam jakoś apetytu. Na początku za każdym razem kiedy ktoś przechodził koło mojego boksu podbiegałam mając nadzieję, że to ty, że zmieniłeś zdanie, że to wszystko był tylko zły sen, albo że przynajmniej to ktoś, komu by na mnie zależało, ktoś, kto by mnie uratował. Kiedy zdałam sobie sprawę, że nie mam co konkurować z roześmianymi szczeniakami, nieświadomymi własnego losu, zaszyłam się w kącie i czekałam.

Słyszałam jej kroki, kiedy pod koniec dnia szła po mnie. Poprowadziła mnie między wybiegami do oddzielnego pomieszczenia. Panowała tam błoga cisza. Posadziła mnie na stole, podrapała za uszami i powiedziała, żebym się nie martwiła. Serce waliło mi w oczekiwaniu na to, co miało się zdarzyć. Czułam też ulgę: nadszedł koniec udręk dla więźnia miłości. Zaczęłam martwić się o tę kobietę - taką już mam naturę, tak samo bałam się o ciebie. Żeby ciężar, który dźwiga, nie przygniótł jej.

Kobieta delikatnie założyła na mojej łapie opaskę. Łza poleciała jej po policzku. Chciałam pocieszyć tę kobietę tak jak pocieszałam ciebie lata temu i polizałam ją po twarzy. Pewnym ruchem wkłuła mi igłę do żyły i poczułam, jak zimna substancja rozchodzi się po moim ciele. Zasypiając spojrzałam w jej dobre oczy i szepnęłam cichutko: "Jak mogłeś?" Kobieta rozumiała psi język. "Tak mi przykro" powiedziała, a potem przytuliła mnie i pośpiesznie tłumaczyła, że pomoże mi znaleźć się w lepszym miejscu. Nikt tam o mnie nie zapomni, nie skrzywdzi ani nie porzuci, to miejsce pełne miłości i światła, inne niż na ziemi.

Zbierając resztki energii leciutko poruszyłam ogonem, próbując wyjaśnić kobiecie, że to nie do niej były moje ostatnie słowa. To do ciebie, mój Ukochany Panie, mówiłam. Będę zawsze myśleć o tobie i czekać na ciebie po tamtej stronie.
Życzę ci, żeby każdy był ci tak wierny jak ja....



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4521311,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz

Naprawdę mój pies

czwartek, 30 kwietnia 2009 18:44
                                                                                           
                                                 http://webnews.textalk.com/upload/article/bild/9/300114/normal_tapetki_psy_003_s.jpg
Przywiązywać szczeniaka do siebie zacznijmy najlepiej, gdy jeszcze przebywa w hodowli. Wskazane jest, aby już wtedy mógł sięzapoznać z jakąś rzeczą przesiąkniętą naszym zapachem. Jeśli nie ma takiej pożliwości, to przynajmnniej osobiście odbierzmy go od hodowcy. W samochodzie trzymajmy go na kolanach, nie wsadzajmy do klatki (chyba że jest już do niej przyzwyczajony) ani do bagażnika. Po wejściu do domu nie narzucajmy się z pieszczotami. To nie przyśpieszy zadzierzgnięcia więzi. Dajmy psiakowi czas na obejrzenie wszystkich kątów, zapoznanie się z domownikami. Niech to on do nas podchodzi, pozwólmy w pierwszych dniach spać w naszej sypialni. Nasza obecność w pobliżu zapobiegnie niepotrzebnemu stresowi. Dzięki temu będziemy mieli psa znacznie spokojniejszego. Bawmy się z nim jak najczęściej, jednak zawsze pierwsi przerywajmy zabawę i nie dopuszczajmy do gryzienia. Nie dawajmy też smakołyków za nic. Przywiązaniu sprzyja także przestrzeganie ustalonych reguł. Sczeniak nie będzie nieszczęśliwy, jeżeli nigdy nie pozwolimy mu wchodzić na łóżko, natomiast próby oduczenia go tego puźniej mogą prowadzić do konfliktów.


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4521192,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Konfrontacja z silniejszym

czwartek, 30 kwietnia 2009 18:07
http://republika.pl/blog_ox_3347581/6623093/tr/psy.jpgKontakt szczeniaka z innym psem jest możliwy zazwyczaj dopiero po upływie okresu ochronnego (10-14 dni) podrugim szczepieniu.Lepiej unikać trzymania na rękach malucha w obecności dorosłego psa, z którym chcemy go zapoznać, ponieważ w ten sposób możemy niechcący wywołać konflikt. Zdarza się, że  wyrywający się i popiskujący szczeniak zdenerwuje dużego psa. Czasem próbuje on też wybawić malucha ''z opresji'', ściągając go na dół. Warto zatem pozwolić zwierzętom poznać się na ziemi, by miały szansę zachowywać się naturalnie. Naprawdę rzadko się zdarza, by dojrzały pies zaatakował szczenię. Oczywiście, jeśli mamy podstawy, by podejrzewać go o chęć pogryzienia pieska, w żadnym wypadku nie wolno robić takich eksperymentów. I nie chodzi tu tylko o fizyczne bezpieczeństwo malucha-ewentualny atak mógłby wywołać uraz psychiczny i spowodować agresywne nastawienie do pobratymców w przyszłości.
Podczas zapoznawania się psy powinny biegać luzem. Jeśli jednak nie mamy stuprocentowego zaufania do starszego czworonoga, możemy go wziąć na smycz. Osoby obserwujące sytułację powinny w miarę możliwości zachowywać się neutralnie, a zwłaszcza nie wyróżniać jednego zwierzęcia. Spokój i powściągliwość właścicieli pomogą ich podopiecznym nawiązać właściwą relację.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4521045,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

http://soundimpress.eu/audio/download/97/soundimpress.eu_morze_szum_fal_1008151.mp3

sobota, 28 stycznia 2012

Licznik odwiedzin:  107 106

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Archiwum

O mnie

Witajcie :)Jestem Kasia.Mam 14 lat i interesuję się psami (sama też miałam(tymczasowo nie mam ;[więc postanowiłam zebrać o nich informacje i umieścić na blogu :] Nie wypisuj nie miłych treści, bo to świadczy tylko o Twoim ilorazie inteligencji ;I i tak usuwam takie wpisy. Zachęcam do czytania mojego blooga.Życzę miłego czytania! :))

Jeśli masz jakieś pytanie, prośbę, możesz skontaktować się ze mną.
Adres e-mail:
www.reqsio@onet.pl

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 27.06.2011 11:30:18
  • autor: Marcin Smolarczyk
  • treść: B.fajna stronka, dzi...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Konkursy i nagrody

Ostatnio przyznana nagroda:

  • data: 16.04.2009 8:29:26
  • autor: czarrrrek
  • punkty: 100
  • treść: Super blog :)))))...

Lubię to